Kamila i Olivier – poród z hipnozą

Kamila i Olivier – poród z hipnozą

Wraz z narzeczonym mieszkamy za granicą. Jesteśmy tu sami i mimo, że planowaliśmy dzidziusia to nie posiadaliśmy kompletnie żadnej wiedzy na temat wychowania, pielęgnacji i opieki. Zaczęłam czytać jedna ze stron internetowych, by psychicznie czuć się dobrze z myślą , ze damy sobie świetnie rade i nie będziemy musieli prosić o pomoc innych. Oprócz wiedzy na temat noworodków, zdobyłam coś co będę wspominać do końca życia. Jest to cud narodzin… znalazłam Pani stronę internetowa i zagłębiłam się w temat autohipnozy, z która od razu podzieliłam się z ukochanym. Myślałam, że będzie nastawiał mnie anty, a on odpowiedział „No kupuj kochanie. Skora ma Ci to pomoc” nie zastanawiałam się ani chwili.

Skrupulatnie dzień po dniu wykonywałam wszystkie ćwiczenia programu. Do końca sama nie byłam przekonana w jego działanie. Po pierwsze. Zdarzyło mi się parę razy zasnąć 🙂 Po drugie. Problem ze skupieniem. Po trzecie. Brak fantazji.


Jenak żaden z tych czynników nie wpłynął negatywnie na przebieg mojego porodu.
Zaczęło się w domu. 15.30 pierwsza biegunka. 17.20 kolejna wraz z odejściem czopa śluzowego. Zaczęły się pierwsze słabe skurcze o różnej częstotliwości. Dziwiły mnie przerwy miedzy nimi. Raz co 10 min, raz co 5, to znowu 12. Wiedziałam, ze będą nieregularne, ale one były totalnie rozregulowane czasowo. Poród miał odbywać się w centrum rodzenia w wodzie, gdzie pracują same położne, bez obecności lekarza. Zadzwoniliśmy, ze to już. Po przeprowadzeniu wywiadu, położnej nie spodobało się to, że krwawię i skierowała mnie do szpitala, aby potwierdzić, ze to krwawienie jest naturalne i nic nie zagraża bezpieczeństwu. Musiała mieć
pewność, ponieważ centrum znajduje się w miejscowości położonej 50 min od mojego miejsca zamieszkania, gdzie nie ma szpitala, a średni czas dojazdu karetki to 30 min. Tak wiec po dotarciu do szpitala, okazało się, ze krew to naturalne zjawisko, po czym zmierzono mi ciśnienie, z którym miałam problemy w 3 trymestrze ciąży. Okazało się, że jest wysokie i od godziny nie spada. Po konsultacji lekarzy, nie wyrażono zgody na poród w innej placówce. Strasznie się załamałam, bo wizualizowałam zupełnie inną scenerie. Zamiast łóżka, woda. Zamiast lekarzy, przyjazne położne… i miejsce, z którym byłam już zapoznana. Duża wanna, w której miałam przebywać wraz z narzeczonym, prywatny pokój…

Gdy przekazali nam wiadomość o konieczności pozostania na miejscu, widzieli szereg złych myśli, strachu i lęku od nas bijącego. Zaproponowali nam, ze stworzą takie same warunki jakie mieliśmy mieć zapewnione. Około godziny 23 zaprowadzili nas do prywatnego pokoju, w którym panował niewiarygodnie cudowny nastrój. Przyciemnione miejsce, świece, piłki i inne pomoce. Od razu załączyliśmy odtwarzacz cd wraz z programem. Przebrałam się w strój kąpielowy, zarzuciłam koszule i usiadłam na piłce balansując biodrami. Nic innego mnie nie interesowało, poza piłka i dłonią ukochanego, która cały czas ściskałam. W Anglii cudowne jest to, że wszystko odbywa się bez ingerencji lekarzy. Nie zrobią niczego bez twojej zgody. Nawet nie sprawdzają rozwarcia. Położna poinformowała, ze w razie gdyby miała mi sprawdzić rozwarcie to mamy ja wołać. Ja nie byłam na to gotowa, ze względu na ogromy ból podczas tego badania, ale gdy czułam, ze poród może się zbliżać, poprosiliśmy o sprawdzenie.

Gdy położna wykonała badanie, była w bardzo w
ielkim szoku. Podobnie jak my sami :) Wszyscy spodziewaliśmy się rozwarcia na 3,4 cm. Ona zasugerowała się moim stoickim spokojem. Ja zaś, bardzo dzielnie znosiłam doznania , bo nastawiałam się na jeszcze gorszy ból. Wmawiałam sobie, ze to cały czas jest początek całej akcji porodowej, gdy okazało się, ze rozwarcie jest na 9 cm i trzeba w expresowym tempie przygotować wannę i salę do rodzenia.

Cały czas wsłuchana w nagranie, odizolowałam się od bólu. Powtarzałam sobie wcześniej przygotowane afirmacje, dzięki którym w tak szybkim tempie udało mi się otworzyć. Przenieśliśmy się do sali z wanna. Co prawda nie była ona tak duża, abym mogla się w niej zmieścić z partnerem, ale teraz wiem, ze bardziej przydał mi się on po za nią, przygotowując zimne okłady, dostarczając zimne napoje, masując i podtrzymując.
Woda totalnie uśmierzyła mój ból, nie czując już żadnych skurczy. Wystraszyłam się, że cala akcja się cofnęła, aż w końcu moje ciało coś bezboleśnie wyparło. Myślałam, ze to główka dziecka, ale był to worek z wodami płodowymi. Druga faza znacznie gorzej mi poszła. Nie czułam bólu i nie nakładałam zbyt dużego nacisku na sile parcia. Mimo to wyparłam główkę dziecka, po czym nie miałam siły wyprzeć pozostałej części ciałka.
Główka znajdowała się pod woda już 4 min. Zawołano pozostałą część pracowników, aby pomogli przenieść mnie na łóżko. Tak szybko jak wstałam, tak tez wyskoczył mój 4 kg synuś. Pozycja stojąca, zero nacięć, zero pęknięć. Położna odbierająca mój poród stwierdziła, ze 13 lat tu pracuje i nie widziała tak pięknego i tak spokojnego porodu i musi ze wszystkimi podzielić się wrażeniami.Nad ranem kończąc zmianę przyszła się ze mną pożegnać. Wycałowała i powiedziała, że byłam niesamowita i kolejny poród najlepiej jak będzie odbywał się w domu, bo ja żadnej ingerencji medycznej nie potrzebuje. Teraz wszystkie odwiedzające położne zachwycają się jak ja to zrobiłam. Rodząc tak duże dziecko i żadnych pęknięć. Każdemu mówię, że to magia Cudu Narodzin :) Przyznam, że od zawsze panicznie bałam się porodu. Program autohipnozy, szybko pozwolił mi o tym zapomnieć i cieszyć się urokiem ciąży.
Dziękuję.
Kamila i Olivier Górtowski,  10.07.2015

Related posts

Przerwa wakacyjna 21.07-07.08.2017 - wszystkie zamówienia będą realizowane po urlopie! Zamknij