Zrób sobie przysługę i miej opinie innych w nosie. Oto jak to możesz zrobić.

Zeszłotygodniowy wpis o zabawie wywołał pewne sprzeczne reakcje. Część osób poczuła się super bo doświadczyła swoistego przyzwolenia na to, aby wrócić do swoich marzeń, pasji i planów oraz zacząć wdrażać je w życie. Przypomnienie, że zabawa jest cenna, ważna oraz potrzebna jest dokładnie tym, co raz na jakiś czas powinien usłyszeć każdy z nas.
Jednak są też inne osoby, które w tym tekście zauważyły niebezpieczeństwo.

„jak to mam się bawić jak szalona? A jeśli coś się stanie mojemu dziecku? Przecież jestem w ciązy – muszę na siebie uważać i dbać o siebie.”
„Kobiecie z brzuszkiem nie wypada robić pewnych rzeczy. Nigdy bym nie poszła na koncert z brzuszkiem.”
„Gdyby ktoś zobaczył mnie w ciąży jak jadę na rowerze to pomyślałby, że jestem nieodpowiedzialna”

W naszej kulturze panuje tak wiele stereotypów, że czasem aż nie widzimy kiedy je powielamy. Co więcej, spora część z nas (żeby nie powiedzieć większość) zmaga się z poczuciem niskiej wartości a to sprawia, że zdanie innych ludzi staje się niezwykle ważne.
W efekcie dochodzimy do pewnego paradoksu – nie żyję tak jak chciałabym żyć, bo boje się co powiedzą na mój temat inni ludzie. W takiej często nieuświadomionej logice wkładamy w ręce innych prawo do oceniania i krytykowania naszych doświadczeń.
Skąd Ci ludzie mają wiedzieć co dla nas jest dobre? Czy znają nasze potrzeby, emocje, marzenia? Pod kątem czego mają nas ocenić?

Pamiętam taką zabawno-straszną sytuację z początków mojego macierzyństwa, gdy z ledwie 6tygodniowym synkiem jechałam pociągiem na egzamin. Nie miałam z kim zostawić dziecka. Chciałam być na egzaminie żeby nie przekreślić roku studiów podjęłam więc najlepszą dla nas na tamten moment decyzję: biorę młodego w chustego, wsiadam w pociąg i jadę. Ludzie patrzyli na mnie z obłędem w oczach. Pojawiły się pytania „a jemu nie zimno?” i komentarze „takie maleństwo do pociągu?”. Podminowana dotarłam na egzamin. Weszłam na salę, a tam prowadzący zapytał:
– a czemu Pani jest z dzieckiem?
na co nie wytrzymałam i wypaliłam
– bo nie chciał sam w domu zostać

😉 Kto wie jak potoczyłoby się moje życie, gdybym nie zaliczyła tamtego egzaminu. Czy ukończyłabym studia, czy powstałby Cud Narodzin? To niewiadome, nie ma po co gdybać. Jednak ja jestem zadowolona z decyzji, którą wtedy podjęłam. Miałam do niej prawo. Zdecydowałam najlepiej jak potrafiłam. Zdanie innych w tej kwestii jest właściwie nieistotne.

Pewne przekonania o tym co wypada a co nie wypada robić kobiecie w ciąży i młodej mamie są wdrukowane w naszą kulturę. Jednak to wyłącznie Twoja decyzja czy zgodzisz się je powielać. Wracając do samej zabawy:
Zabawa jest najtańszym znanym lekarstwem. Śmiech powoduje taki rozwój systemu odpornościowego, że choroby się nas nie trzymają, gdy śmiejemy się codziennie. Pozytywne myśli i dobre nastawienie do życia oraz nadzieja na to, że wszystko potoczy się w najlepszy możliwy sposób jest dokładnie tym czego kobiety potrzebują.

Samokamienowanie się. Perfekcjonizm. Cierpiętnictwo. Poświęcanie się – siejąc takie ziarno jakie możemy zebrać plony? Depresję. Wypalenie. Zaburzenia lękowe. Wtórne zaburzenia u dzieci, bo na dzień dzisiejszy już doskonale wiadomo, że dzieci reagują na stres rodziców.
Z kolei co otrzymamy pozwalając sobie na radość, realizacje pasji, zabawę, głośny śmiech? Czy przypadkiem nie dostaniemy mamy, która jest zadowolona z życia, ma energię i ochotę wykonywać wszystkie rutynowe czynności opiekuńcze, emanuje spokojem i cierpliwością w kierunku swojego dziecka.

Proszę… rozważcie jeszcze raz, czy w zabawie jest coś złego. A jeśli uznajecie, że tak, że coś Was podskórnie blokuje przed poczuciem radości i nadziei dajcie sobie prawo do szukania rozwiązania. Już we wrześniu rusza pierwsza w Polsce internetowa grupa terapeutyczna dla kobiet w ciąży i młodych mam, w której będziemy pracować nad przekonaniami dot. ciąży oraz macierzyństwa. Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat WEJDŹ TUTAJ.

Related posts